Znaczna większość z nas nie ma poglądów politycznych. Mamy postawę wobec kilku spraw, wobec których stanowisko i plan działań zajmują opcje polityczne. I w tym skucha demokracji.  Nasze marginalne widzenie świata, przekłada się na głos, duża ilość głosów przekłada się na to kto podejmuje za nas decyzje. Niezależnie jak bardzo nie wiesz nic o kapitalizmie, to chętnie patelnią wybiję Ci z głowy słowo i złudzenie „wolnego rynku”. Nie ma czegoś takiego. Nie ma osobnych sektorów, jak polityka i gospodarka. To jest jedno zwierzę z wieloma głowami i długim łańcuchem pokarmowym. Jeśli masz pogląd, że polityka steruje gospodarką, jesteś po prawej stronie opcji politycznej. Jeśli na odwrót, to bardziej po lewej. Jeśli myślisz, że „to zależy” i kminisz od czego, to znaczy, że zaczynasz mieć poglądy polityczne. Jeśli o  opcji decydują sprawy obyczajowe aborcja, geje, darmowe porno w necie i marycha, to poglądów politycznych brak.

Jestem raczej lewakiem. Nie napisałabym raczej, gdyby lewactwo u nas nie było okraszone klaunadą, taniochą i miałkim skandalem obyczajowym. Strasznie się wpieniłam na Masłowską, po przeczytaniu „Między nami dobrze jest”. Z powodów dramaturgicznych, bo dramat nie ma struktury. Dramaty mogą nie mieć struktury, w sumie struktura jest tak niespotykaną jakością w naszym kraju, że już się przyzwyczaiłam. I niech mi nikt nie wyjeżdża, że to postmodernizm bo on polega na poszukiwaniu i konstytuowaniu struktur nieoczywistych. Struktura tu była i zniknęła razem z Żydami. Dziwny jest w Polsce antysemityzm, zwłaszcza że nie ma żydów. Są jednostki, brak środowiska. Tylko czasem w parku jakiś pojeb pokaże Ci obrzezanego, inny gdzieś w teatrze, jeszcze o innym są pogłoski i stąd wiesz, że gdzieś są. Szkoda. Ich religia i tradycja wychowania uczy myślenia abstrakcyjnego. Stąd mit, że Żyd ma kasę. Stąd geniusze. Stąd zawiść.  Ale nie o Żydach. Masłowska napisała czarno na białym, że Polska to lament po wojnie i disco polo. Byłam wpieniona, bo nie pasuję do opisu. Stąd tylu ludzi zadaje mi od 5 lat pytanie : „Znasz języki,  świata się nie boisz, czemu nie wyjedziesz?” potem pytają dlaczego mieszkam na wsi. Odpowiedź jest prosta. Z loftu w Żyrardowie jest znacznie bliżej do loftu na Manhattanie.

Teraz już się nie wpieniam na Masłowską. Zgadzam się z nią. Polska to lej po bombie, disco polo i ptaki, które nie odlecą bo nie mogą. Są za stare, zbyt zaplątane albo poderżnięto im skrzydła. Jest jeszcze margines tych, co widzą jak jest, ale najwyraźniej, lubią cierpieć i inny margines, którzy mają taką chemię mózgu. że wszędzie będą szczęśliwi. Nie jest to niczyja wina. WW1, potem WW2, potem ZSRR, a teraz kapitosocjalizm i językiem urzędowym jest urzędowy. Moje miejsce jest w Nowym Yorku. Wylecę, myślę, że przed 30tką. Na odchodnem zrobię jeszcze coś fajnego z fajnymi ludźmi. Zobaczycie za circa pół roku. Większości z Polaków się to nie spodoba.