8 lat przemieszczałam się po kraju, zmieniając co 2 lata miasta, a co pół roku mieszkanie.  Podróże kształcą, a ta podróż i ściany w wielkiej płycie nauczyły mnie, że kobiety zazwyczaj udają orgazmy.

Kobiety robią tak z bardzo wielu powodów. Matka natura nie miała interesu w ułatwianiu orgazmu kobietom, ponieważ nie jest on niezbędny do zapłodnienia. Kościół ma w interesie utrudnianie przyjemności z seksu, bo polityka czarnobiałej moralności i aplikowania poczucia winy i poczucia krzywdy wiąże wiernych do instytucji. Korporacje mają w interesie śrubowanie wizerunku kobiety seksualnie atrakcyjnej, bo kobieta, która ma przekonanie, że na miłość musi zasłużyć, zapracować, coś kupić i coś zrobić, będzie kupowała więcej i zawsze. Nagle powszechnym jest, że dajemy przyzwolenie na seks, przyjemność, zmysłowość ciału pięknemu, młodemu, wypielęgnowanemu. A przecież popęd seksualny świadczy o tym, że człowiek bardziej żyje niż umiera i jest zdrowy, a nie, że ma BMI 17 i lat 17. A gdzie seks kobiet nieidealnych, jak większość czytających ten tekst? Seksualizuje się reklamy skierowane do dzieci, by wychować klienta i przygotować jego recepcję na to, co ma kupować. To skutkuje tym, że w mediach i reklamach pokutuje jakiś odrealniony, wyabstrahowany, wzorzec reakcji seksualnej, gdy pani myje szamponem włosy i stęka, stęka jak widzi nową baterię prysznicową, stęka jedząc słodycze. To stękanie, które przyjęliśmy jako skrót, sublimację ekspresji podniecenia seksualnego, nie ma nic wspólnego z naturalną reakcją, ale właśnie ten szablon odsłuchuję przez ściany nocami i dniami, kiedy to zdesperowane kobiety starają się udowodnić sobie i innym, że stają na poziomie zadania. Stękanie to wzięło się trochę z pornosów, które swoje zostawiają w głowach udających. Pornos kręci się wokół orgazmu mężczyzny, bo oni są targetem i to dla nich uniformizuje się ciało kobiety, włącznie z waginoplastką, by sprowadzić obiekt, kobietę, do statystycznej średniej preferencji, by film zadowolił każdego. Może stąd też się bierze to, że tak niewielu facetów, w pokoleniu wychowanych na pornosach, jest zainteresowanych kobietą, jej satysfakcją, przyjemnością, zaspokojeniem i jej orgazmem, bo mają na seks pogląd, spuszczeniocentryczny. Może właśnie z połączenia przymusu seksualnego pornosów, mediów, korporacji i zakazu autorytetów moralnych, duchowych sprawia, że tak powszechne jest molestowanie seksualne dzieci, i to nie tylko przez księży, ale również przez samotne panie po 40tce, o czym się nie mówi… Kobiety orgazmiczne nie są na rękę polityce, bo kobieta z rozładowanym napięciem nagle widzi szerzej, jaśniej, więcej i ma więcej wolnych MB pamięci oberacyjnej, by uderzyć ręką w stół? Orgazm kobiety też jest zaczarowany naukowością punktów G, A, Z, F, P,… co sprawia, że jak poczytać trochę o tym, to ma się wrażenie, że bez doktoratu nie ma co nawet ściągać majtek. Orgazm kobiety jest zaczarowany psychologizmem, że za jego brak winna jest tylko głowa, i trzeba taką kobietę wrzucić do wanny z bąbelkami, niech się uspokoi i ogarnie, a będzie cacy. Prawda jest taka, że tak jak i u facetów, orgazm kobiety jest też fizjologiczny, tzn warunkuje go mózg, zwłaszcza serotonina i dopamina, ale i umiarkowany poziom testosteronu stałego, wysoki poziom testosteronu wolnego, co między innymi zależy od diety, ale o tym wszystkim kobieta polska się nie dowie, jeśli nie zna języka angielskiego i niemieckiego, nie zna badań na ten temat i nikomu popularyzacja tych badań nie jest na rękę, bo wszystkim bardziej się opłaca kobieta sfrustrowana. Ostatnio zauważyli to w korporacjach farmaceutycznych, ze na tej frustracji można zarobić jeszcze kilka trylionów bilionów zajebilionów i wymyślili FSD. Female sexual disfunction. Chorobę, której objawem jest brak orgazmu podczas stosunku, która zostanie uleczona pigułką. Stanie się tak, jak tylko jakiś lek będzie miał lepsze wyniki niż placebo, a tak się stanie, jak ktoś przekupi komisję.

Konstytutywny nadmiar pragnień kobiet. Konstytutywne niezadowolenie kobiet. Kobiety poniżające siebie nosząc na koszulkach, torbach… wizerunki młodszych, piękniejszych od siebie kobiet. Kobiety torturujące siebie kolekcjonowaniem zdjęć bardziej seksownych od siebie kobiet. Kobiety, ubierające się wyzywająco, by nikt nie zauważył, że udają orgazmy. Kobiety wydzierające się w sypialni. Kobiety wydzierające się na pikietach feministycznych. Kobiety kupujące pigułki, maści, zabawki, książki na orgazm. Kobiety młode, pakujące się do łóżka za wcześnie ze starszymi, bojącymi się dojrzałych kobiet facetami, by zrozumieć, o co to całe halo i udające, że jest fajnie, by ich nie zostawił. Kobiety starsze, które porozumiewawczo kiwają głowami na znak, że cały ten seks jest mocno przereklamowany. Kobiety starsze wyjeżdżające w tropiki, by załapać się na jeszcze trochę seksu, na który tu im się nie pozwala, bo tu kobieta po 40tce nadaje się na śmietnik. Kobieta udająca orgazm, ze strachu, lub wiedzy, że facet ją zdradza. Kobieta udająca orgazm, bo palant zazwyczaj mówi „przepraszam kochanie, ale nie mogłem się powstrzymać, tak strasznie mnie podniecasz”. Udająca w klubie swingersów. Udająca, bo ksiądz powiedział, że nie wolno. Udająca, bo BMI, kg, cm, % tłuszczu, zmarszczka. Udająca, bo kumpelka mówi, że ma kosmiczne. Udająca, bo powiedziała że ma kosmiczne, a nie ma ich wcale. Udająca bo wyzwolona. Udająca bo molestowana. Udająca bo nie może się go doczekać.

W końcu ta kobieta wywala z łóżka korporacje, politykę, księdza, media, książki, rodziców, zabawki, pornosy, koleżanki, zdjęcia, BMI i kiepawego kochanka. To dużo pracy. Może szybciej będzie zboczyć w klimat odgrywania ról, bo wtedy jest się kimś innym i te wszystkie sznurki się rwą? Może fartuszek, może s/m, b.d.s.m, D/s, może zabawa w piratów? Może zaprosi do łóżka mężczyznę, który wie, że jemu i tak będzie dobrze? Ktoś taki, kto najpierw stymuluje największy organ erogenny, kobiecy mózg? Wtedy wszystko będzie dobrze i okaże się, że wcale nie o orgazmy chodzi?

 

Mogłabym tak jeszcze długo, ale wszystkiego najlepszego z okazji dnia kobiet.

ps. styl jest badziewny, bo mam gorączkę, poprawię, jak wyzdrowieję.