To co mi się wydawało, że jest paniką, nawet obok paniki nie siedziało. Panikę widziałam później. Wysoki, zadbany brunet o kuloodpornym ciele. Ubrali go, wskoczył, spojrzał w dół i poleciał w przepaść. Oddychał jak pies, szczękał zębami, wywrócił oczy białkami do góry jak martwe ryby brzuch. Ogrom żywiołu go przytłoczył. Nie wszyscy muszą nurkować. Ja muszę.

Końcówka roku jest dla mnie bardzo trudna. Najbardziej trudne dla mnie jest rozstawanie się z iluzjami. To był rok porządków w mrzonkach. Najtrudniejsze zostawiłam sobie na koniec. Skotłował mnie sztorm i wyrzucił w ramiona rodziny Dory. Jemy, oglądamy horrory i tulę się z Olą. Przejdzie, kiedy przejdzie. Aga mawia, że ból i bezsilność są w naszym przypadku jest usprawiedliwione, bo my możemy je zamienić w sztukę.

W lutym zrobię licencję OWD (Open Water Diver). Później zrobię specjalizację w nurkowaniu w nocy i nurkowaniu we wrakach. Woda, ciemność, wrak. Ultrasymbolizm wszechrzeczy. To nieszkodliwa iluzja, której jestem świadoma i daje mi poczucie porządku, a symbole sprawiają, że idee, uczucia i myśli mają wymiar estetyczny. Planuję też nauczyć się ufać facetom, mimo, że 70% starających się o moje względy, to mężczyźni żonaci i zajęci, a ci bliscy z urzędu doprowadzili do perfekcji sprzedawanie mnie ruskim na kiełbasę. Z ruskimi sobie radzę, bo umiem pić wódkę i śpiewać do rana, a komu nie dano w rodzinie, temu dano w przyjaciołach.

„Tu leży ta, co zwiała z tak daleka,

 że nie wcześniej niż teraz stąd ucieka”