Kapitał narodowy, dobro użyteczności społecznej, kamień milowy i filozoficzny. Tym jest Geniusz, ona i on. Jesteśmy odpowiedzialni za kondycję Geniuszy, jak za to, by piaskownice nie były pełne psich gówien, by nasze psy nie gryzły ludzi, a ludzie psów.

Geniusz to stan lub osoba. Stan może się przydarzyć każdemu, kto choć na chwilę wyjmie nos z własnego zadka. Osoba, to człowiek, którego predyspozycje konstytuuje jakaś rażąca dysproporcja. Rozwinięty intelekt kosztem niedorozwoju emocjonalnego albo rozpasana emocjonalność kosztem niedorozwoju intelektualnego, ten wzorzec jest szeroko znany. Są inne, jak np. daleko posunięta „świadomość duchowa” rozwinięta kosztem oderwania od rzeczywistości i pozbawienia najmniejszego cienia praktycyzmu. Czasem jeden ze zmysłów jest patologicznie rozwinięty albo recepcja rzeczywistości jest jednowymiarowa, jak strumień czystej, niczym nie zmąconej empatii wobec psów. Są trudniejsze przypadki uderzające w bilokację, trilokację geniuszu, dość skomplikowane formy autyzmu. Warto wiedzieć, jak działa jamniczek, ale jak działa Geniusz, wiedzieć trzeba.

Mówi się, że Geniusz to przekleństwo, a to dlatego, że nie jest sztuką użyć geniuszu jak rewolwera wycelowanego we własną skroń. 8 na 10 Geniuszy tak robi. Mając unikatowe maszyny mózgowe, które mogą wypluć im, co tylko dusza zapragnie, mogą wytłumaczyć świat na każdy sposób, mogą znaleźć dowolnie  argumenty potwierdzające dowolnie postawioną tezę. Zazwyczaj idą na łatwiznę i oblekają w konstrukt ideowy beznadzieję. Geniusze emocjonalne, choć potrafią empatycznie przejąć każdy stan, otoczenie odbierają w subtelnościach pół, ćwierć tonach, potrafią przedstawić, pokazać, przekazać, zarazić każdym stanem, najchętniej pogrążają się w mrokach i histeriach, pielęgnują neurozy, schizy i kołtuny.

Dlaczego tak się dzieje? Bo Geniusz dostaje mocniej po dupie niż inni.
Nie rodzi się ze znamieniem na czole, przez co matka nie jest przygotowana na to, że z każdym dniem  przepaść między nią a dzieckiem będzie się pogłębiała. Jego rodzina jest bezsilna, bo w jakiejś sferze nie ma dziecku nic do zaoferowania, nie ma kontroli i porozumienia, co rodzi poczucie obcości i marginalizację. Niemoc współistnienia spotyka Geniusza na każdym kroku. Szkoła nie ma mu nic do zaproponowania, bo i nauczyciele i rówieśnicy czują się wobec małego Geniusza zagrożeni, a strach rodzi agresję. Długotrwała ekspozycja na agresję, nawet pasywną, sprawia, że Geniusz uczy się, że jego miejsce jest  z boku, gdzie jest bezpiecznie. Że przynależność jest niemożliwa, a drugi człowiek jest zagrożeniem. Czuje się gorszy, więc potrzebuje udowadniać, że jest lepszy, co sytuację jeszcze bardziej zaognia, ale przynajmniej rozwija najsilniejsze mięśnie geniuszu. Eskapizm w ideę, wyobraźnię, abstrakcję, daje geniuszowi Geniusza szlify. Geniusz z trudem nawiązuje więzi, robi to albo kompulsywnie albo wcale. Nie nabiera zdolności społecznych, nie umie budować więzi, ufać, kochać. Powtarza gesty jak małpa, recytuje adekwatne do sytuacji słowa, z czasem nabiera mechanicznej ogłady, ale nie jest to naturalne. Ludzie odbierają to jako fałsz i Geniusz jest odbierany jako człowiek zakłamany, człowiek znikąd. Geniusze chcąc jednak być częścią czegoś, studiują techniki manipulacji, socjotechniki, perswazji, ale te kradzione okruchy bliskości, przy jednoczesnej indolencji by się nią cieszyć, dzielić, by się jej nie bać, są bronią obosieczną. Geniusz, gdy się spełnia, bo znajdzie swoją dziedzinę i jest w niej wybitny, staje się okrąglejszy, mniej kostropaty, zaczyna być znośny. Czasem nadrobi kilka lat rozwoju i tak intelektualiści, emocjonalne zera, choć zatrzymali się w rozwoju w wieku lat 10, nagle przejawiają cechy 13 latka. Artystyczne dusze nagle opanują jakiś język albo zapamiętają raz na zawsze z której strony jest lewo.

Jedni, przez trudne dzieciństwo chcieli dorosnąć za szybko, inni nie chcieli dorosnąć wcale, czego efektem są używki. Palenie papierosów zaciemnia i zamula reakcje, hamuje libido, dlatego Geniusze zazwyczaj palą. Alkohol przytłumia emocje, pozwala nie myśleć i daje poczucie ulgi, spokoju, dlatego tylu wśród Geniuszy alkoholików. Narkotyki trują dając złudzenie oświecenia, dystansu i błogości, dlatego tylu wśród Geniuszy narkomanów. Używki są wodą na młyn narcystycznej chęci ostentacyjnego samookaleczenia, wypisania się z karuzeli życia, pokazania Bogu dupy winnej z wystawionym środkowym palcem. Jak dziecko, które nie weźmie udziału próbach teatrzyku, a na przedstawieniu siedzi obrażone w kącie albo dorosły, który czyni teatr z bycia martwym za życia, że aż by się chciało, by dopełnił formalności i wreszcie sczezł.

To cena za Geniusz, którą można, ale nie trzeba płacić. Ilość beznadziei w życiu Geniusza wykalkulowana jest na poziomie „co łaska”, bo Geniusz, jak każdy inny, ma  w sobie wszystko, by się ogarnąć. Świadomość, że nie jest ani lepszy, ani gorszy, po prostu inny, choć wydaje się banalna, jest niezwykle dla Geniusza trudna do pojęcia. Zdarza się, że pogodzi się z samym sobą jako dorosły, ale zbyt często tak nie jest. Ci, którzy się ogarnęli mają jedno wspólne doświadcenie życiowe. Był moment, gdy pojawił się ktoś, kto się ich nie bał. Ten ktoś, miał w pompie ich fortyfikacje i nie dał się wciągnąć w ich dół. Ten ktoś, miał tyle jaj, że przyznał Geniuszowi wybitność bez cienia zawiści, zazdrości i nabił mu do głowy jego miejsce na ziemi i wspierał rozwój. Czasem był to mądry mistrz, czasem jedno z rodziców będące Geniuszem,  czasem Geniusza spotyka piękna miłość, czasem inny bełkotliwy Geniusz, który zapędził się w taką pustkę, że sam w sobie jest przestrogą. Czasem tym spotkaniem było głębokie, gruntowne nawrócenie.

Geniusz jest trochę jak zaszczuty pies.  Dbajmy o Geniuszy. Zaopiekuj się Geniuszem, przytul tego jeża do swojego serca . Wybacz mu, że jest dzikusem. Wybacz mu, że pewne rzeczy, które dla Ciebie są nieosiągalne, jemu przychodzą z dziecinną łatwością. Tobie z dziecinną łatwością przychodzą rzeczy, które dla niego są niemożliwe. Wybacz mu, że zadziera nosa, bywa wyniosły i robi się lękliwy, gdy się do niego zbliżasz. Wybacz mu, że dziabie Cię w rękę.  Wiesz już, że on płaci za to swoją cenę. I wybacz mi, że czasem nie odbieram telefonów. Pracuję nad tym.