Poszłam na zajęcia MMA. Pierwsze zajęcia grupowe w mojej 3 miesięcznej karierze. Tremy mnie to kosztowało… Co innego, domeczek, komputerek, tutorialki, jeden, drugi, trzeci kolega, co łypie troskliwie, jak się nie udaje, to się śmiejemy z urokliwej niezdarności. Grupa obcych ludzi, adrenalina przed kompromitacją. Niedaleko znalazłam klub,  za 120zł mogę chodzić do 4 sekcji MMA, Viet Boxu i Boxu. Marzenie. Jako prawdziwa kobieta nie wiem czego chcę, więc na wszelki wypadek chcę wszystko.

Zbiera się grupa. Kolesi jest 27 i ja. Rozgrzewka, jestem najsłabsza, rozciąganie, idę na tył, by się nie wypinać w twarz. Atmosfera robi się gęsta. Skupiam się na technice. Mam precyzję, koordynację, słabo z siłą i prędkością. Brniemy. Podejścia do wyskoków. Rozproszyłam się. Wylądowałam niedobrze. Pisnęłam cichutko. Kucam. Odwracają się głowy, cicho jak sowie, dobitnie jak wilcze.  Migają czarne kropki. Oczy niedobre. Posępne, chytre. Zignorowałabym to, gdyby nie jeden koleś, co obejrzał się po tych, co się obrócili. Wzruszył ramionami nerwowo i zaprzeczył głową, na znak, że się nie miesza. Zajęcia się skończyły. Sytuacja nie przeszła mi przez mechanizm racjonalizacji, aż w nocy skończyły mi się papierosy. Idę do nocnego. Staję pod klatką. Nogi wrastają mi w ziemię. Mam dekolt. Od 14 roku życia łajdaczę się nocami po ulicach miast, jak po swoim salonie z bezinteresownym poczuciem bezpieczeństwa. Nie przeszkadzała mi nawet afera, kiedy jednemu kolesiowi obcięli rękę w Żyrardowie. Teraz przeszkadza mi dekolt.

Pożaliłam się Niezniszczalnemu. Mówi, jak zacznie się tarzanie w parterze, skoczy ciśnienie, to nikt nikomu nic nie powie. Tak bywa, gdy nie ma tradycji, a motywuje ulica. Bagno behaworalne. Zabronił mi tam wracać. Spotykam Szymona Maga. Mówię mu o sytuacji, obawach, on jest stąd. Chcę usłyszeć, że wymyślam i shizuję. Zabronił mi tam wracać. Przejął się. Poprosił, bym wieczorem przeszła się na Limana, by mnie widziano z jego stadem.  Opowiedzieli mi nasze miasto, dokładnie rejony, w których były napady, gwałty i pobicia. Szymon zakłada własną sekcję MMA w Żyrardowie. Proszę go, by założył sekcję przyjazną dla lasek. Będzie. Resztę grupy zorganizuję. Skorzystał z atmosfery i przytulił się pod pozorem przytulenia mnie. Dopiero teraz, z bliska, dojrzałam kropki na lewym oku i czole. Zauważył, że zauważyłam. 6 lat, napad z bronią w ręku, pobicie i kradzież. Dlaczego tego nie zauważyłam? Dlaczego nie chciałam tego zauważyć?

Idziemy obok przejścia dla pieszych na 1 Maja, ruch duży, gęsty. Maleńki 4 letni blondasek biegnie sam na pasy. Serce stanęło. Zza krzaków go nie widać. Skowyt, ujadanie, przeraźliwe, przeszywające ciało. Matka zdążyła w ostatniej sekundzie. Złapała malca za ramię i uniosła go wysoko. Lała go bezlitośnie, wyła. Gdyby spóźniła się o pół kroku… Kierowca passata nie miał jak go zauważyć. Nie wiem komu powiedzieć, by wycieli te pierdolone krzaki.

Nauka sztuk walki zyskała ciężar gatunkowy. Mantruję co powiedział kiedyś Filip. „Jest wokół Ciebie wielka biała bańka opatrzności i widać ją z daleka, jest tak gęsta, że palca nie włożysz.”.

Nie spóźnić się o pół kroku. Rozchorowałam się.