Pewien cesarz pojął za żonę dziewicę z odległego kraju i długo przebywał z nią w jej ojczyźnie.

Dj: Bo w każdym człowieku jest dwóch tancerzy. Prawy i lewy. Dwaj tancerze – płuca. Płuca tańczą i dostarczają mu tlenu. 

Pewnego dnia chciał wrócić do swojej ojczyzny, ale jego małżonka nie chciała się na to zgodzić i powiedziała: „Jeśli odejdziesz, zabiję Cię!”

Dj: Bo każda kobieta jest biorcą tlenu, ale nie każda jest jego dawcą. 

Cesarz kazał wykonać dwa pierścienie. Jeden dawał wspomnienie, a drugi zapomnienie. Pierścień wspomnienia włożył na swój palec, a pierścień zapomnienia wręczył swojej żonie.

Dj: I aby oddychać pełną piersą wziął tlenodajną łopatę i zabił żonę beztlenowca. Taniec zaczął go wciągać i wciągnął go do innej krainy. Tam był tylko ruch i taniec. I taniec tak go wciągnął, wciągnął i już tak mocno wciągnął, że postanowił już na zawsze pozostać w krainie tlenu. 

Cesarz wrocił do swojej ojczyzny i stał się Czarnoksiężnikiem. Miał bardzo piękny ogród, a w nim tyle wonnego kwiecia, słodkich owoców, rozkoszy ziemskich, że przebywanie tam było nieziemską przyjemnością. Ci, którzy, raz się tam znaleźli, widząc tyle wspaniałości, prosili, aby wolno im było tam pozostać do śmierci.

DEALER: W chwili gdy pan mnie dostrzegł, linia po której pan kroczył, uległa wygięciu, i to nie wygięciu oddalającemu ode mnie, lecz wiodącemu ku mnie, gdyż inaczej nie spotkalibyśmy się nigdy, bo ja przemieszczam się niemal nieruchomo, jak ktoś, kto z jednego i miejsca wypatruje przechodnia i czeka, aż ów zboczy z drogi, jednak jedyne co się liczy to fakt, że spojrzał pan na mnie, a ja na pana, tymczasem linia, po której pan zmierzał , z absolutnej, jaką była, przekształciła się we względną, ani prostą, ani wygiętą, lecz fatalną.

Czarnoksiężnik zgadzał się na prośby pozostania w czarodziejskim ogrodzie, ale tylko pod warunkiem, że on, Czarnoksiężnik zostanie ich spadkobiercą. Przybysze wierzyli, że ogród jest rajem, w którym będą mogli pozostać na zawsze i przyznawali mu dziedzictwo. Czarnoksiężnik przeglądał się w pierścieniu wspomnień, wstawał nocą i zabijał ich we śnie.

KLIENT: Okrucieństwo nie polega na tym, że jeden człowiek rani drugiego, go okalecza, torturuje, obrywa kończyny i głowę, nie. Prawdziwe okrucieństwo jest dziełem tego zwierzęcia lub człowieka, który porzuca inne w stanie nieukończonym, w zawieszeniu jak wielokropek pośrodku pełnego zdania, czyniąc tym samym, z innego zwierzęcia lub człowieka, pomyłkę spojrzenia, pomyłkę osądu, pomyłkę po prostu, jak ledwo zacz­ęty list, który gwałtownie mnie się w garści tuż po napisaniu daty.

Tak, przy pomocy wspaniałego ogrodu, Czarnoksiężnik dokonał nieprawdopodobnej wręcz ilości spełnienia marzeń.

DJ: Tak więc, aby mieć prawo do życia na tej ziemi, trzeba nauczyć się oddychać powietrzem i w żadnym wypadku nie uzależnić sie od tlenu, bo jeśli wpadniesz w ciąg tlenowy, to ani pieniądze, ani nawet śmierć nie będą w stanie ograniczyć tej żądzy piękna i wolności, która Cię posiądzie.

 

 

Na podstawie kilku opowieści z „Gesta Romanorum” + „Tlen” + „Samotność Pól Bawełnianych”. Fragmenty po wolnej i dowolnej obróbce.