Przeprowadzka

Drodzy!

Przeprowadziłam się na swoją stronę.

Serdecznie zapraszam na bloga.

 

adakonieczny.com

O naturalnym pożywieniu i misiach koala.

To, że coś jest naturalnie, nie znaczy, że jest zdrowe.

Misie Koala żyją tylko i wyłącznie na drzewach eukaliptusowych, jedzą tylko i wyłącznie eukaliptusowe liście, które z oczywistych względów, wcale nie chcą zostać zjedzone. Są wysoce toksyczne i mają niską wartość odżywczą. Misie koala zatrudniły ewolucję do wykształcenia niezwykle długiego przewodu pokarmowego, by móc toksyny strawić i przeżyć, co wcale nie byłoby konieczne, gdyby misie zechciały jeść cokolwiek innego. Małe misie koala nie mają tak długich kiszek, dlatego mamusie koala noszą dzieci przy kroczu i żywią je swoimi odchodami.
W ten sposób, dzisiaj misie koala mają pośród ssaków najmniejszą masę mózgu wobec masy reszty ciała, a ich kora jest mało pofalowana, więc jeśli położysz liść eukaliptusa na talerzu, miś nie będzie miał pojęcia co z nim zrobić. Szkoda, bo gdyby nie wiedziały co z nim zrobić, jak wisiał na drzewie, może zarządzały by dzisiaj rasą ludzką.

Poradnik dla młodej dziewczyny o spędzaniu wolnego czasu. Valerie Solanas

Poradnik dla młodej dziewczyny
o spędzaniu wolnego czasu
Valerie Solanas

Przekład Ada Konieczny.

„Mężczyźni.”
„Przepraszam Pana, czy ma pan piętnaście centów?”
„Tak, ale nie dla Ciebie.”
„Czy mogę pana zainteresować świntuszeniem?”
„Moja droga, możesz mnie zain…”
„Policja! Ta dziewczyna! Ona żebrze!”
„Jeśli jeszcze raz zobaczę jak żebrzesz na szóstej alei, to cię zamknę.”
„Dobrze, przeniosę się na Sheridan Square.” Przeniosę się na Sheridan Square i poszwendam się wokół sklepu Jacka Dalaneya.
„Przepraszam Pana, czy ma pan piętnaście centów?”
„Mam o wiele więcej niż piętnaście centów.”
„Świetnie, to możesz kupić mi obiad.” Wepchnęłam go w Jacka Dalaneya zanim zdążył zaprotestować.
„Przykro mi, ale nie obsługujemy tu żebrzących.”
„Twoja strata, gruby dupku, bo jem ile wlezie.”
Więc zjemy w Bull Mill Tavern. To trzy przecznice stąd, ale będę go zagadywała i mówiła szybko, i wciąż będzie chętny, jak tam dotrzemy.
„Jesteś lesbijką?”
„Jasne.”
„Powiedz, co robią lesbijki?”
„Więc, najpierw my…”
„Tak?”
„potem my…”
„Taaaak?”
„I potem my…”
Oczy mu się szklą: „TAAAAAAAKK? Chciałbym to zobaczyć.”
„Za dwadzieścia pięć dolarów, myślę, że mogłabym to zaaranżować.”
Przetoczyłam się na 6 aleję z 8 aleją. „Hej, Gwen…” Pokój dla trzech w hotelu Earle. Ten jest sknera – patrzy i wali konia; chce oszczędzić 25 dolców.
Trzy dni przerwy i znów do roboty.
„Przepraszam Pana, czy ma pan piętnaście centów?”
„No entiendo.”
„Tiene Usted quince centavos?” Niektórym udaje się uciec.
„Tak myślę, masz.”
Nadchodzi stary bezdomny.
„Hej, paniusiu, możesz mi pomóc? Potrzebuję tylko 7 centów i kupię sobie coś do picia.”
„Ty kłamliwa szmato, nie chcesz pić, zbierasz pieniądze na fundusze inwestycyjne. Przepraszam, chłopcze, czy masz piętnaście centów?”
„Przepraszam, proszę pani, nie mam wydać.”
„Przepraszam pana, czy ma pan piętnaście centów?”
„Powiedz mi, gdzie znajdę dziewczyny a dam ci dolara.”
„Okej, daj mi dolara.”
„Masz.”
„Tam masz dziewczyny, chodzą po ulicy. Nara.”
Mijam ulicznego mówcę. Słucham sobie. Socjalista. Słucham chwile i idę, kontynuować moją drogę ku idei socjalistycznej, poprzez trzymanie się z daleka od rynku pracy. Ale najpierw trochę zakupów. Wchodzę i myślę, co więcej ja, jako kobieta, mogę zrobić dla narodu. Mogę jeszcze kraść.
Idę do domu z łupem i przechodzę Bleecker street.
„Przepraszam pana, czy ma pan piętnaście centów?”
„W drobnych?”
„Jeśli wolisz w papierkach, nie mam nic przeciwko.”
„Za papierki będę chciał conieco.”
„Więc chcę tylko piętnaście centów.”
„Nie. Czekaj chwilę, może ubijemy targu.”
„Daj mi piętnaście albo idę.”
„Ok. Masz pięćdziesiąt centów. Czekaj, nie odchodź.”
„Mój czas kosztuje. Stanie tutaj kosztuje mnie cztery pięćdziesiąt na godzinę.”
„Więc daj mi kwadrans za dolara i trzynaście centów.”
„Dobra. Masz. To o czym chcesz rozmawiać?”
„Gdzie dostanę dziewczynę?”
„Za dziesięć dolców przedstawię Ci jedną.”
„Tylko? Tylko dziesięć dolców?”
„To moja cena za przedstawienie was sobie. Potem będziesz musiał z nią negocjować. No dawaj, dziewczyna zwala z nóg…. Hey Mary Lou…”
„Przepraszam Pana czy ma pan piętnaście centów?”
„A na co?”
„Na metro.”
„Czemu policji nie poprosisz?”
„Poprosiłam. Kazali mi poprosić ciebie.”
„Masz.”
Dziewczyna rozdająca reklamy jako lekturę sprawia wrażenie, jakby wręczała je tylko mężczyznom. Pójdę za nią i zobaczę. Tak. Dokładnie tak robi.
„Proszę pani, czemu dajesz je tylko mężczyznom?”
„Tak robię? Nie zdawałam sobie sprawy. Instynkt może. Nie mam ich za wiele, a to raczej intelektualne treści, wiesz i miałam dawać tym, którzy wyglądają na intelektualnych.”
Imponujące, pięknie ją zaprogramowali.
„Przepraszam pana, czy ma pan piętnaście centów?”
„Taka młoda, a już żul? Zabieraj się stąd, bo zadzwonię po policję.”
Nie powinnam była podchodzić do dziada.
„Val, spiknij mnie z jakimś jaśkiem, co? Czaję się po barach od 2 godzin a żaden nie chce do mnie zagadać – są nieśmiali.”
„Więc sama do nich zagadaj.”
„Zaraz mnie wywalą. Żartujesz.”
„To postój przed barem. Uderz do nich koło czwartej, jak będą zamykali. Będą wyczołgiwać się, zalani i napaleni, a ty będziesz ich Damą Ostatniej Szansy.”
„Mam dość tych sztuczek. Pieniądze. Nienawidzę ich. Dlaczego musimy potrzebować pieniędzy? Dlaczego nie mogę żebrać tobą.”
„Dlaczego nie żebrzesz sobą?”
„Nie mogę tego robić w samotności.”
„A razem, jak możemy to robić?”
„Podejdziemy do typa razem i poprosimy o trzydzieści centów.”
„Nie, to niemożliwe, byśmy obie zgubiły kasę na bilet. Poza tym, zazwyczaj dostaję przynajmniej trzydzieści, no i spowolnisz mnie i zepsujesz mi przedstawienie. Zrobimy tak- ja będę żebrała po tej stronie ulicy, a ty po drugiej. ”
„Ale co będę robiła?”
„Będziesz prosiła ich o piętnaście centów.”
„A jeśli odmówią?”
„Zaczepisz ich więcej. Patrz, idzie koleś.”
„Nie, on mi nie da.”
„Skąd wiesz?”
„Wiem. Podejdę do tego w gajerze.”
„To nie ma znaczenia, ale wal.”
„Em, czy masz pi… Idzie dalej, nawet mnie nie zauważył!”
„Idź za nim. Truj mu. Truj!”
„Na nic się to zda. Spróbuję na tym.”
Podchodzi do faceta idącego z kobietą.”
„Czy ma pan piętnaście centów?”
„Sorry.”
„Tony, co za swołocz.”
„Nie zaczepiaj kolesia z laską. On jej się nie pokaże z tej strony.”
„Z tym spróbuję. Czy ma pan piętnaście centów?”
„Nie, przykro mi.”
„Świntuszenie sprzedaj.”
„Kto by kupił coś takiego?”
„Wiesz co, idź sobie, tracę przez ciebie kasę.”
Dziewczyna nie wie co robi, jak tak dalej pójdzie, skończę mając pracę.
„Przepraszam pana, czy ma pan piętnaście centów?”
„A odczep się, czy ja ci wyglądam na turystę? To chyba ten garnitur.”
„Nie, wyglądasz jak koneser konwersacji. Chcesz kupić godzinę za sześć dolców?”
„Godzinę czego?”
„Konwersacji.”
„I mogę mówić o czym tylko chcę?”
„O czym chcesz.”
„O czym chcę.”
„O czym chcesz.”
„Nawet o seksie?”
„Nawet, a za dodatkowe cztery dolce zrobię ci ilustracje na serwetce.”
„Sześć dolców, co? Dobra. Gdzie idziemy na tę konwersację?”
„Do restauracji. Podczas konwersacji kupisz mi obiad.”
„Może tu, u Feenjonsa?”
„Nie. Nie obsługują tu żebrzących.”
„Powiedz, mogę zadać Ci osobiste pytanie? Jesteś lesbijką?”
„Tak, a co?”
„A możesz mi opowiedzieć, co robią lesbijki?”
„Cóż. Najpierw my…”
„No?”
„Potem my…”
„No….”
„A potem…”
Oczy jak dekle.
„NOOOO? To bym chciał zobaczyć.”
„Za dwadzieścia pięć dolarów mogę to zaaranżować.”
Znów na skrzyżowanie szóstej z ósmą.
„Hey, Mary Lou…”
Pokój dla trojga w hotelu Earle.
Nie zrobię sobie jutro wolnego, choć dzień był dobry. Nie mogę. Potrzebuję ubrań na zimę. Szybko, słodko, bez ociągania się. Idę do domu, plan na jutro: szwendać się, sześć dolców za możliwość uderzenia do mnie, szybkie chrupanko i do domu. Myślę, że zjem u Lindy’s.
Idę do metra, wysiadam na piętnastej i idę do Lindy’s. A tam jasiu leży przed wejściem, zwarty i gotowy. Skąd wiedział, że tu będę?
„Przepraszam pana…”
Wracam na wieś.
„Przepraszam pana, czy ma pan piętnaście centów?”
„Hej, ile klas skończyłaś?”
„To konwersacja. U mnie to kosztuje sześć dolarów za godzinę.”
„Jesteś stąd?”
„To konwersacja.”
„Daj spokój. Powiedz, mi, gdzie tu jest jakaś impreza?”
„To konwersacja.”
„Dobra, dobra, masz.”
I znów następne zapierające dech w piersiach spotkanie, z genialnym męskim umysłem.
„Przepraszam pana, ma pan piętnaście centów?”
„Jeszcze w życiu nie zaczepiła mnie kobieta żul, to zobowiązuje. Masz pięćdziesiąt centów.”
A Tam Bedsy i Eileen się migdalą, jak zwykle.
„Czy wy nie macie nic innego do roboty?”
„Stary, a co innego jest do roboty?”
„Tony, więcej ścierwa. Jest wszędzie.”
Szwendam się wokół stolików patio w Grando’s i wokół bloku. Ta robota daje mi możliwość nieustannego podróżowania – wokoło i wokoło i wokoło bloków. Pomyśleć, że inne dziewczyny poprzestają na podróżowaniu do Europy.
„Przepraszam pana, czy ma pan piętnaście centów?
„J-a-a-a-s-s-n-n-e. Tu masz ćwiartkę. Daj dziewczynie ćwiartkę, Pete. Daj dziewczynie ćwiartkę, Joe. Teraz nam powiedz, gdzie tu się dzieje?”
„Ja się dzieję.”
„Więc, w drogę.”
„Stój. Muszę najpierw zjeść, a jeśli chcecie ze mną gadać gdy jem, to kosztuje sześć dolarów.”
„Słuchaj, a może zrobimy tak – powiedz nam gdzie tu jest jakaś akcja.”
„Za trzy dolce na łeb, pokażę wam miejsce nie z tej ziemi, niemożliwą miejscówkę, w głowie się nie mieści co tam się dzieje. A laski które tam mają! Oooooo tam mają niegrzeczne dziewczynki!!!!
„Yeaaahhh! Wiesz, Pete, to chyba warte te trzy dolce na łeb.”
Koniec.

 

Kobiecy mózg to wyzwanie

 

 

Kobiecy mózg wytwarza mniej serotoniny. Badania dowodzą, ze różnice sięgają do 52%. Dzięki temu kobiety mają mniejszą skłonność do beztroski i nieodpowiedzialnych zachowań, ale z tego samego powodu mają większą skłonność do zamartwiania się i niepokoju. Ze względu na niższy poziom serotoniny, kobiety mają bardziej zajęte mózgi i są bardziej bezbronne wobec depresji. Na całym świecie, we wszystkich grupach etnicznych i rasach, kobiety dwa razy częściej chorują na depresję. Kobiety 21,3%, Mężczyźni 12,7%. Psychologowie co prawda podważają tę różnicę, tym, że mężczyźni w inny sposób przeżywają depresję, więc trudniej ją zdiagnozować. Zamiast smutku, męska depresja objawia się złością, nerwowością, poza tym, mężczyźni mniej chętnie proszą o pomoc. Tytuł artykułu „Kobiety szukają pomocy, mężczyźni umierają” z 2008 roku przytacza informacje, że mężczyźni cztery razy częściej się zabijają niż kobiety. Co przywodzi nas do wielkiej mocy kobiecego mózgu – kobieta szuka pomocy i rozwiązań. Kobiecy mózg o wiele lepiej znosi leki antydepresyjne z grupy SSRI. SSRI działają dobrze przy obecności estrogenu, dlatego zawodzą u mężczyzn i u kobiet, które maja drastycznie niski jego poziom, na przykład po okresie menopauzy.
Kobiety mają o wiele więcej estrogenu, który spowalnia działanie GABA, który odgrywa rolę waleriany w mózgu, pomaga w uspokajaniu się, prze co kobiety mają większy kłopot z opanowaniem stanu niepokoju. Testosteron podwyższa poziom GABA, dlatego mężczyźni są mniej skłonni do paniki. Podwyższenie poziomu testosteronu, zarówno u kobiet jak i u mężczyzn, sprawia, że łatwiej podejmujemy ryzykowne działania.
PTSD – syndrom stresu pourazowego, jest o wiele częściej diagnozowany u kobiet. Możliwą przyczyną jest to, że kobiety o wiele częściej doświadczają traum, w postaci wykorzystywania seksualnego i przemocy. Zaburzenia lękowe, takie jak fobie społeczne i ataki paniki, są o wiele częściej spotykane u kobiet. Konsekwencją PTSD jest nadużywanie substancji psychoaktywnych i alkoholu. Wytrzeźwienie przez kobietę z PTSD sprawia, że objawy się nasilają. Przez większą fizjologiczną podatność na stres, kobiety szybciej wytwarzają reakcję stresową, która ma jeszcze ostrzejszy przebieg podczas wahań hormonalnych (przed menopauzą, po porodzie). Kobiety mają większą skłonność do zaburzeń odżywiania i generalnie nałogów, po prostu szybciej się uzależniają.
Dojrzewające samice myszy, które otrzymywały testosteron, miały mniejszą skłonność do depresji. Analogicznie, dziewczynki w wieku dojrzewania, poprzez spożywanie jedzenia bogatego w cukry proste obniżają poziom testosteronu, przez co będą jako dorosłe miały większą skłonność do depresji.
Kobiety mają większą korę przedczołową, co ma związek z empatią, skupieniem, kontrolą impulsów i samokontrolą. Kobieca inteligencja jest centralizowana na przedzie mózgu, dlatego urazy głowy w okolicach czoła mają groźniejsze konsekwencje dla funkcji poznawczych. Kobiety o wiele lepiej reagują na euforyczny efekt amfetaminy czy kokainy.”

O jedzeniu

„Lekarze często mówią pacjentom, że wszystkie potrzebne im witaminy znajdują się w ich diecie. Takie stanowisko zawiera kilka założeń. Zakłada, że pacjent jest świadomy żywieniowo, co sprawia, że wybiera mądrze i komponuje zbalansowaną w wartości odżywcze dietę. Zakłada, że pacjent wybiera pełnowartościowe produkty odżywcze. Zakłada, że produkty, które są dostępne w sprzedaży są pełnowartościowe. Zakłada, że pacjent potrafi je przygotować w sposób zachowujący ich wartości odżywcze. Zakłada, że pacjent ma zdolność przyswajania tych witamin.
Życie wygląda zupełnie inaczej. Rzadko kto je jedzenie przygotowane w domu ze świeżych produktów. Niewielu ludzi zna zawartość witamin i minerałów w jedzeniu, a naprawdę tylko ortodoksi żywieniowi liczą te rzeczy. Warzywa i owoce mają coraz mniej wartości odżywczych, ze względu na erozję gleb i ilość chemii, przechowywanie, transport itp.

Gdyby ludzie jedli świeże, ekologiczne, lokalne, niemodyfikowane genetycznie produkty spożywcze, rosnące dziko albo hodowane w dziewiczych warunkach, bogatych w minerały i składniki spożywcze glebach, gdyby te produkty nie były transportowane z drugiego końca świata i przed wyłożeniem na półki nie były przechowywane przez kilka miesięcy w magazynach, gdyby ludzie pracowali na dworze i spędzali tam dużo czasu, oddychali świeżym powietrzem, pili tylko czystą wodę, spali po dziewięć godzin na dobę, codziennie uprawiali sporty i nie byli by wystawieni na czynniki powodujące chroniczny stres, oraz toksyny w środowisku.

Wtedy nie potrzebowalibyśmy witamin. Coraz częściej mamy alergie pokarmowe, też te ukryte, które potrafią sprawić, że nie absorbujemy wartości odżywczych jak należy. Każdy z nas ma inne zapotrzebowanie, na przykład podczas miesiączki tracisz dużo żelaza, chorzy na cukrzycę potrzebują więcej wapnia i potasu, trenujący sportowcy pijący wodę butelkowaną potrzebują więcej magnezu i potasu, ciąża i karmienie piersią potrzebują witaminy B i kwasu foliowego. Zażywanie leków przeciwhistaminowych powoduje odwodnienie, przez co trzeba uzupełniać i wodę i minerały. Niektóre antybiotyki przeszkadzają w absorbcji witamin. Stres wzmaga potrzebę antyoksydantów…
Żyjemy w czasach postapokaliptycznych, a apokalipsą było pierwsze podejście do masowego rozwiązania problemu otyłości, jakim była moda na diety odchudzające, pop dietetykę i podejście a’la dieta cud. 20 lat późnej mamy setki diet odchudzających, a tempo tycia na planecie rośnie w zastraszającym tempie. To wszystko prowadzi do katastrofalnych skutków, za które płacimy naszymi…. Orgazmami.

 

O ekstazie dyscyplinie i ośmiornicy

O ekstazie, dyscyplinie i ośmiornicy.

Psychologowie, neurologowie, poeci oraz psychicznie i nerwowo chorzy dawno zauważyli powinowactwo między ascezą a upojeniem. Stąd święte ladacznice, rozpustni papierze historii i okrzyki religijnego kredo w filmach dla dorosłych. W końcu przyjemność i wyższa refleksja stymulują ten sam obszar mózgu, (trzeba dodać, że w sąsiedztwie jest też odczucie stopy). W czasach oświecenia umiłowanie dyscypliny, ukonstytuowało akceptację wartości, które wymagają więcej niż dają w zamian i temu należy zawdzięczać żarówkę i naukę. W naszych czasach, zatopienie w popędach i pogoni za przyjemnością polega na poszukiwaniu jak największej satysfakcji, przy jak najmniejszych nakładach energii i temu należy zawdzięczać to, że czytacie ten post. Absolutnie cznia na to ośmiornica, która posiada jeden otwór, którym jedzenie zajada, wydala odpady przemiany materii, rozmnaża się, atakuje i ucieka. Ona pewnie też ma ośrodek przyjemności blisko ośrodka odczucia stopy. Razy osiem..

O końcu świata

Fantazjuję o końcu świata. Co będzie, jak polecą bomby nad oceanem, znikną sojusze, zapanuje chaos. Nie będzie prądu. Nie będzie internetu. Usprawnień komunikacji, która ją upośledza. Systemów, podatkowych, edukacyjnych, penitencjarnych, opieki zdrowotnej, struktur zaprojektowanych tak, by nie działać.  Zdobyczy cywilizacji, na które nie jesteśmy gotowi, wolności, której nie chcemy, ani nieskończonych możliwości, które sprawiają, że każdy dzień jest nie dość, każdy czas stracony.

Pasjami wchłaniam serię Margaret Atwood. Rok potopu, Oryx i Derkacz i Maddaddam. Zwiedzam okolicę z Wiedźmatką, uczę się, który chwast na zgagę, co na oparzenie, a co na wywołanie wymiotów, co można zjeść, a czego nie. Gdzie w okolicy rosną dziko owoce. Wiem jak żyć bez mięsa, jak przeżyć na surowych warzywach, jak leczyć grypę przyprawami. Jak byłam mała, chodziłam po domu z zamkniętymi oczami, na wypadek jakbym straciła wzrok. Jadłam jedną ręką, malowałam stopami, opanowałam świadomy sen, bo bałam się, że jak umrę, to niemoc koszmaru stanie się rzeczywistością. Dzisiaj tylko przygotowuję się na koniec świata.

Pewien afrykański szaman odwiedził zakład dla psychicznie i nerwowo chorych w USA. Nie był w stanie zrozumieć, dlaczego schizofrenię, depresję, czy inny stan ugoru ducha traktuje się jak chorobę. Dla niego było oczywiste, że symptomy choroby psychicznej to konwulsje i ból narodzin uzdrowiciela, zbawcy i szamana. Walka z demonem, którą każdy musi stoczyć sam. Nie zwalczam depresji. Uczę się od niej.

O zaufaniu

Myślałam, że zaufanie polega na tym, że się je buduje. To taka konstrukcja, powstała przy ostrożnych próbach wystawiania się na potencjalne zranienie. Błogi odpoczynek od obserwacji, kalkulacji,mierzenia i warzenia możliwych zdrad, przygotowania w postaci planów ucieczki.  Budowla, która ma dać mi luksus, wyciągnięcia się na wygodnym meblu i nie myślenia, o przeszłych krzywdach, które zapowiadają przyszłe.Wolna od opancerzania się grubą skórą i popadania w mieniące się barwami kłamstwa o sile, harcie ducha i społecznej, emocjonalnej samowystarczalności. Kokon nie potrzebowania nikogo. Dzisiaj w Gnieźnie wiem, że zaufanie polega na odpuszczaniu przeszłości, bo ona jest martwa. Ufać, to być tu i teraz.

Setki razy słyszałam o tym, jak to w naszym kraju nie ma scenariuszy. Nie ma zdolnych scenarzystów, przez co film to nieudolne próby replikowania kina amerykańskiego. Nic dziwnego, jak słyszysz wskazówki, „Napisz polską Pretty Woman”, „Polskie Pulp Ficition” „Bo ja chcę takich polskich Urodzonych Morderców.” Wymyśliłam z Niezniszczalnym potencjalny śmiećquel. Jedna znajoma wróżka, dość niepytana, wyjechała mi, że nam się wszystko rozleci i będzie rozpacz. Niezniszczalny się wpienił i wymyślił fabułę: Koleś, rzucony przez laskę, bo wróżka jej coś nagadała, wyrusza i morduje wszystkie tarocistki. Problem ze scenariuszami polega na braku tradycji pracy zespołowej. Papier wiele zniesie, ale to co powinien nieść, to przestrzeń dla talentu reżysera, operatora, aktora, montażysty, kompozytora… Tego nie da się wymyślić, wyśnić, wydumać, wyczytać w książkach. Trzeba się z tymi talentami zetrzeć. Słuchać. Dawać im przestrzeń. Nie być zaborczym. Nie poddawać się auto inflacji swoich idei. To polega na dawaniu maksa, ale zostawianiu pustych miejsc w zaufaniu, że ludzie dalej, będą chcieli dawać. Kiedy robisz w Wordzie kroczki tanga, dwa w przód, trzy w tył, to Cię porwą w polkę skakaną. A jak się potkniesz, to Cię złapią.  Będą dmuchali na te iskierki i zapłoną powiaty, jeśli poczują, że dla ich talentu jest przestrzeń.

By to się mogło zdarzyć, musi być pokoreńka na każdym rogu. Jest taka tendencja, telewizyjne kryterium prawdy: że rację ma ten, kto więcej krytykuje. Redaktor, który przekłada kartki z lewej na prawą, jest tam dlatego, by robić poprawki. Jeśli niczego nie poprawi, znaczy, że nie jest potrzebny. Stąd znane są akcje, że w 4 sezonie serialu w scenariuszu poznaje się bohaterów, którzy są małżeństwem od 2 sezonów. A największą tajemnicą tworzenia jaką poznałam do dziś, jest, że to polega na odpuszczeniu krytykanctwa siebie i innych i zainwestowanie w zaufanie.

Lej po bombie i disco polo czyli o Polsce

Znaczna większość z nas nie ma poglądów politycznych. Mamy postawę wobec kilku spraw, wobec których stanowisko i plan działań zajmują opcje polityczne. I w tym skucha demokracji.  Nasze marginalne widzenie świata, przekłada się na głos, duża ilość głosów przekłada się na to kto podejmuje za nas decyzje. Niezależnie jak bardzo nie wiesz nic o kapitalizmie, to chętnie patelnią wybiję Ci z głowy słowo i złudzenie „wolnego rynku”. Nie ma czegoś takiego. Nie ma osobnych sektorów, jak polityka i gospodarka. To jest jedno zwierzę z wieloma głowami i długim łańcuchem pokarmowym. Jeśli masz pogląd, że polityka steruje gospodarką, jesteś po prawej stronie opcji politycznej. Jeśli na odwrót, to bardziej po lewej. Jeśli myślisz, że „to zależy” i kminisz od czego, to znaczy, że zaczynasz mieć poglądy polityczne. Jeśli o  opcji decydują sprawy obyczajowe aborcja, geje, darmowe porno w necie i marycha, to poglądów politycznych brak.

Jestem raczej lewakiem. Nie napisałabym raczej, gdyby lewactwo u nas nie było okraszone klaunadą, taniochą i miałkim skandalem obyczajowym. Strasznie się wpieniłam na Masłowską, po przeczytaniu „Między nami dobrze jest”. Z powodów dramaturgicznych, bo dramat nie ma struktury. Dramaty mogą nie mieć struktury, w sumie struktura jest tak niespotykaną jakością w naszym kraju, że już się przyzwyczaiłam. I niech mi nikt nie wyjeżdża, że to postmodernizm bo on polega na poszukiwaniu i konstytuowaniu struktur nieoczywistych. Struktura tu była i zniknęła razem z Żydami. Dziwny jest w Polsce antysemityzm, zwłaszcza że nie ma żydów. Są jednostki, brak środowiska. Tylko czasem w parku jakiś pojeb pokaże Ci obrzezanego, inny gdzieś w teatrze, jeszcze o innym są pogłoski i stąd wiesz, że gdzieś są. Szkoda. Ich religia i tradycja wychowania uczy myślenia abstrakcyjnego. Stąd mit, że Żyd ma kasę. Stąd geniusze. Stąd zawiść.  Ale nie o Żydach. Masłowska napisała czarno na białym, że Polska to lament po wojnie i disco polo. Byłam wpieniona, bo nie pasuję do opisu. Stąd tylu ludzi zadaje mi od 5 lat pytanie : „Znasz języki,  świata się nie boisz, czemu nie wyjedziesz?” potem pytają dlaczego mieszkam na wsi. Odpowiedź jest prosta. Z loftu w Żyrardowie jest znacznie bliżej do loftu na Manhattanie.

Teraz już się nie wpieniam na Masłowską. Zgadzam się z nią. Polska to lej po bombie, disco polo i ptaki, które nie odlecą bo nie mogą. Są za stare, zbyt zaplątane albo poderżnięto im skrzydła. Jest jeszcze margines tych, co widzą jak jest, ale najwyraźniej, lubią cierpieć i inny margines, którzy mają taką chemię mózgu. że wszędzie będą szczęśliwi. Nie jest to niczyja wina. WW1, potem WW2, potem ZSRR, a teraz kapitosocjalizm i językiem urzędowym jest urzędowy. Moje miejsce jest w Nowym Yorku. Wylecę, myślę, że przed 30tką. Na odchodnem zrobię jeszcze coś fajnego z fajnymi ludźmi. Zobaczycie za circa pół roku. Większości z Polaków się to nie spodoba.

Wesołego jajka

Święta zmartwychwstania

Faceci, którzy nawet w czarnej kiecce wyglądają grubo, podejrzewani przez wszystkich o molestowanie seksualne dzieci, dziś skrapiają wodą z bakteriami coli nasze jedzenie, składające się z mięsa maltretowanych zwierząt, jajek torturowanych kur i symbolicznej owieczki, zrobionej z cukru, który jest narkotykiem. Przez ostatnie dni sprzątaliśmy mieszkania w pocie czoła, byśmy mogli dziś, wkurwieni i zmęczeni, zasiąść do stołu z ludźmi, których szczerze nienawidzimy i spędzimy czas wysłuchując i wygłaszając kłamstwa, w które dawno przestaliśmy chcieć wierzyć i zjemy za dużo jedzenia, za co będziemy sobą jutro gardzić. Większość z nas się napije. Ktoś komuś powie co myśli. Rozpadną się małżeństwa, pobije się trochę dzieci, inne się wydziedziczy. Niektórzy wsiądą za kółko o kilka godzin za wcześnie. Ktoś kogoś zabije na drodze, ale co gorsze, będzie musiał z tym żyć. Sic.
Wesołych świąt.